Stare wyliczanki podwórkowe z lat 90. Pamiętasz te teksty?

Pamiętasz to uczucie, gdy po szkole rzucałeś plecak w kąt i pędem wybiegałeś na osiedlowe boisko? Podwórka w latach 90. tętniły życiem, a jedynym wyznacznikiem czasu był zmrok lub wołanie mamy z okna. Zanim zaczęliśmy grać w berka, chowanego czy „dwa ognie”, musieliśmy wyłonić osobę, która będzie „gonić” lub „kryć”. Wtedy do akcji wkraczały dziecięce zaklęcia, które rozstrzygały wszelkie spory.

Wyliczanki z tamtych lat to nie tylko sposób na sprawiedliwy wybór. To kawał historii naszego dzieciństwa, pełen emocji, śmiechu i specyficznej, osiedlowej magii. Czy pamiętasz te, które przetrwały próbę czasu i wciąż wywołują uśmiech? Zabieram Cię w sentymentalną podróż do czasów, gdy najnowocześniejszą technologią na podwórku była skakanka, a największym dramatem – bycie tym, który musi szukać w chowanego.

Dlaczego wyliczanki podwórkowe były tak ważne?

W czasach, gdy nie było smartfonów, a dostęp do konsol był mocno ograniczony, to właśnie podwórko było naszym centrum wszechświata. Wyliczanki pełniły rolę niepodważalnego sędziego. Dzięki nim nikt nie mógł zarzucić nam oszustwa przy wyborze osoby do gry. To był nasz niepisany kodeks sprawiedliwości.

Każde osiedle miało swoje własne warianty. Czasami słowa różniły się w zależności od miasta, a nawet konkretnej ulicy. Ta lokalna różnorodność sprawiała, że wyliczanki były tak fascynujące. Poniżej znajdziesz zestawienie najpopularniejszych rymowanek, które znało chyba każde dziecko w Polsce.

Wyliczanka Główne zastosowanie Charakterystyka
Entliczek-pętliczek Wybór osoby do gry Klasyk, znany w całej Polsce
Ene due rabe Szybkie typowanie Surrealistyczne brzmienie
Wpadła bomba do piwnicy Wybór osoby „do bicia” Dynamiczna i nieco mroczna
Stary niedźwiedź Zabawa ruchowa Wymagała zaangażowania grupy

Entliczek-pętliczek i inne klasyki

Nie da się mówić o dzieciństwie lat 90., nie wspominając o „Entliczku-pętliczku”. To absolutny fundament. Pamiętasz, jak stawaliśmy w kręgu, a osoba wyliczająca wskazywała palcem na każdego z nas w rytm słów? To był moment najwyższego napięcia.

Pełny tekst wyliczanki:

Entliczek-pętliczek,
czerwony stoliczek,
a na tym stoliczku
pętelka,
kto nie wie,
niech szuka w lusterkach.

Choć brzmi to niewinnie, jej korzenie sięgają bardzo głęboko – niektórzy badacze dopatrują się w niej nawet XV-wiecznych naleciałości. Dla nas jednak była to po prostu magiczna formuła, która decydowała o tym, kto przez najbliższe 15 minut będzie musiał stać pod drzewem z zamkniętymi oczami.

Ene due rabe oraz warianty rike fake

Wielu z nas pamięta też nieco bardziej zagadkowe teksty. „Ene due rabe” to majstersztyk abstrakcji. Co ciekawe, w różnych regionach Polski funkcjonowała też wersja „ene due rike fake”. To doskonały przykład tego, jak popularne rymowanki ewoluowały w ustach dzieci, które często przekręcały słowa, tworząc zupełnie nowe, dźwiękonaśladowcze konstrukcje.

Tekst wariantu:

Ene, due, rike, fake,
torba borba, ósme smake,
eus, deus, kosmateus,
i… bum!

Nikt nie zastanawiał się nad sensem słowa „kosmateus”. Liczył się rytm. Jeśli szukasz czegoś, co pozwoli Ci wrócić do tych chwil, spróbuj przypomnieć sobie, jak szybko wypowiadaliśmy te słowa, by jak najszybciej przejść do właściwej zabawy.

Wpadła bomba do piwnicy – makabryczny hit podwórka

Nie sposób pominąć tych tekstów, które dzisiaj mogłyby zszokować współczesnych rodziców. „Wpadła bomba do piwnicy” była w latach 90. absolutnym hitem. Czy wiedziałeś, że jej tekst nawiązuje do wojennych doświadczeń? Dzieci w sposób naturalny oswajały lęk przed niebezpieczeństwem, zamieniając go w zabawę.

Tekst wyliczanki:

Wpadła bomba do piwnicy,
nikt nie słyszał, oprócz świni,
a ta świnia zakręciła
i bombę rozbroiła.

Aniołek, fiołek, róża, bez – poetycki akcent

Jeśli pamiętasz frazę „aniołek, fiołek, róża, bez”, to z pewnością kojarzysz, że była to jedna z bardziej „eleganckich” wyliczanek. Często używały jej dziewczynki podczas zabaw w „sklepy” lub „dom”.

Pełny tekst:

Aniołek, fiołek, róża, bez,
ile płatków róża ma?
Raz, dwa, trzy…

Ta rymowanka uczyła nas liczenia i cierpliwości. W przeciwieństwie do szybkich wyliczanek typu „bomba”, tutaj tempo było wolniejsze, niemal celebrowane.

Beksa lala pojechała do szpitala – czy to była przestroga?

Kolejnym klasykiem była „beksa lala pojechała do szpitala”. Często śpiewaliśmy ją dzieciom, które płakały z byle powodu. Dziś brzmi to nieco surowo, ale w latach 90. była to jedna z najpopularniejszych metod „utwardzania” charakteru na podwórku.

Tekst wyliczanki:

Beksa-lala pojechała do szpitala,
bo się bardzo rozchorzała.
Przyszedł doktor, dał jej proszek
i wyzdrowiała nasz słodziaczek.

W co graliśmy na podwórku?

Wyliczanki nie istniały w próżni. Były wstępem do konkretnych aktywności. Jeśli wspominasz gry z tamtych lat, z pewnością pamiętasz:

  • Dwa ognie: gra, w której wyliczanka decydowała, kto stoi na „matce” (bramce).
  • Chowany: klasyk, w którym „kryjący” musiał odliczyć do stu, używając rymowanki.
  • Klasy: skakanie po narysowanych kredą kwadratach.
  • Guma: gra, w której wyliczanki pomagały ustalić kolejność skakania na różnych wysokościach.

Czy wyliczanki podwórkowe zanikają?

Obecnie rymowanki są wypierane przez gry wideo i zajęcia zorganizowane. Podwórko przestało być „dzikim” miejscem spotkań, gdzie dzieci same musiały ustalać zasady. To smutne, bo wyliczanki były naszą pierwszą lekcją demokracji i negocjacji. Uczyły nas, że zasady są dla wszystkich równe, a losowość wyboru jest sprawiedliwa.

Warto jednak pielęgnować te wspomnienia. Jeśli masz własne dzieci, naucz je „Entliczka-pętliczka”. Zobaczysz, że mimo upływu lat, ta prosta rymowanka nadal działa tak samo dobrze jak trzydzieści lat temu.

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Czy wyliczanki podwórkowe są nadal popularne?

Niestety, ich popularność drastycznie spadła w porównaniu do lat 90. Dzieci obecnie rzadziej spędzają czas na nieorganizowanych zabawach podwórkowych, co ogranicza przekaz ustny tych rymowanek.

Skąd brały się tak dziwne słowa w wyliczankach?

Większość z nich to zniekształcone przez pokolenia słowa z języków obcych (niemieckiego, łaciny, czy języków celtyckich) lub po prostu dziecięce neologizmy, które miały dobrze brzmieć i trzymać rytm.

Czy warto uczyć dzieci starych wyliczanek?

Zdecydowanie tak! To świetny sposób na rozwijanie pamięci, poczucia rytmu oraz umiejętności społecznych. To także doskonały pretekst do rozmowy o Twoim dzieciństwie.

Lena Kowalska
Lena Kowalska

Hej! Mam na imię Lena i jestem autorką KobiecyPlus.pl – miejsca dla kobiet, które pragną od życia czegoś więcej. Wiem, jak cenne jest łączenie wielu ról z czasem na własny rozwój, pasje i dbanie o siebie. Na blogu dzielę się pomysłami na stylizacje, pielęgnację, organizację codzienności i odkrywanie nowych zainteresowań. Moim celem jest inspirowanie Cię do życia pełnią piersią, z uśmiechem i poczuciem spełnienia. Bo bycie kobietą to nieustanna, fascynująca podróż!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *